Pozornie uboga w wątki romantyczne, seria Archiwum już w pierwszych dwóch tomach ujawniła ich kilka, i jeszcze więcej zalążków na kolejne. Oto kilka słów podsumowania.

Dalinar i Shshshsh

Wielce intrygującą kwestią jest zmarła żona Dalinara. Strażniczka Nocy spełniła życzenie owdowiałego Arcyksięcia, narzucając mu również klątwę, która wymazała z jego pamięci wszystko co dotyczy Shshsh, z wyjątkiem samej obecności w jego życiu. Fani spekulują jednak, że właśnie to mogło być życzeniem Dalinara – zapomnienie, i wówczas to klątwa a nie dar Strażniczki pozostawałby dla nas nieznany. Być może nie był w stanie poradzić sobie ze stratą. Popularną teorią jest, że miał coś wspólnego ze śmiercią żony i potrzebował zdjęcia ciężaru winy ze swoich barków. Ja sądzę, że jeśli Dalinar prosił o zapomnienie, to dlatego ze jasność Kholin musiała odejść po upozorowaniu swojej śmierci, ostatecznie nie dowiadujemy się, jak zmarła. Jemu zależało na ochronie jej tajemnic, które dane mu było poznać i które mógłby wyjawić pod groźbą śmierci lub przy mocniejszym winie.

Zakładając takie rozwiązanie, sądzę że Shshshsh jeszcze się pojawi. Prawdopodobnie kochała swojego męża, z pozoru byli szczęśliwym małżeństwem. Niepamięć Dalinara mogłaby się okazać dla niej wielkim ciosem.

Navani i Dalinar

Pierwszy taki zaprezentowany nam w pełni wątek. Historia, która prezentuje nam uczucie silniejsze od upływu czasu, więzi rodzinnych, obyczaju. Jedna rzecz, ta ukryta groza w Dalinarze sprawiła, że młoda Navani wybrała tego drugiego brata. Wybór poskutkował oczywistymi ponad trzydziestoma laty emocjonalnej rozłąki, rozwiązanej szczęśliwym finałem na Strzaskanych Równinach. Zapewne wielu z rozbawieniem obserwowało te podchody emerytowanej królowej Alethkaru. Oby zdążyli nacieszyć się wspólnym szczęściem, w końcu Wieczna Burza nadeszła.

a643

Kaladin i Laral

Ich uczucia były dla obojga pierwszą miłością. O zauroczeniu chłopaka dowiadujemy się z jego rozdziałów, a i w tym czasie Laral zaczęła wymagać od niego męsko-damskich uprzejmości i wyraźnie okazywała pragnienie, by został w przyszłości Odpryskowym. To pozwoliłoby zmniejszyć wiszącą pomiędzy nimi dramatyczną przepaść w statusie społecznym. Przeskoczenie tych ośmiu stopni pomiędzy jasnooką czwartego dahnu i ciemnookim drugiego nahnu poprzez zdobycie Ostrza znacznie ułatwiłoby im małżeństwo w przyszłości, nastoletnia Laral musiała już rozumieć powagę sytuacji i zdawać sobie sprawę, że ich Arcyksiążę mógłby nawet zakazać tak rozbieżnego małżeństwa. Z woli ich ojców mieli się pobrać po ukończeniu studiów przez Kaladina. Idąc dalej w interpretacji zachowań dziewczyny, ich kuchenne spotkanie może świadczyć nawet o pewnym wstydzie lub poczuciu rezygnacji Laral. Dzień śmierci jej ojca tak doraźnie jak i symbolicznie rozwiązał ich ścieżki.

Jednak szykuje się ponowne spotkanie tej dwójki już w nadchodzącym tomie. Jestem ogromnie ciekawa, co z tego wyjdzie, zwłaszcza, że upatruję w młodej Wistiow materiał na stałą postać w kanonie głównych bohaterów.

Kaladin i Tarah

O ile Laral była jego pierwszą miłością, to Tarah zdaje się pierwszą kobietą – czy też pierwszym prawdziwym związkiem – w życiu Kaladina. Nie wiemy co się stało z tą dziewczyną, nie figuruje również na osobistej liście wyrzutów sumienia naszego Wiatrowego. Z drugiej strony nie zdaje się też za nią tęsknić, a wspomnienia o niej pojawiają się jedynie w kontekście porównań do coraz żywszych uczuć żywionych do Shallan.

Chociaż Tarah może jeszcze wrócić, nie wydaje mi się, aby miała odegrać jakąś rolę w życiu Kala.

Kaladin i Shallan

Jeden z najbardziej lubianych i faworyzowanych przez fanów Archiwum wątków. Dla niektórych to było coś oczekiwanego już od początków pierwszego tomu. Pozornie zupełnie odmienni, Kaladin i Shallan często wydają mi się jednym słowem wypowiedzianym w dwóch językach – choć dla stron wzajemnie niezrozumiałe, bo posiadające zupełnie inne brzmienie, ma takie samo znaczenie. Shallan miała swoją rodzinną traumę, lata spychanego do podświadomości poczucia winy nakładającego się na to zupełnie świadome poczucie bezsilności, świadomości, że jej świat się rozpada, a ona nie jest w stanie nic z tym zrobić. Lata wypierania własnej tożsamości. Kaladin przez długie miesiące był bity, poniżany, karmiony papką, uczony bezwzględnego posłuszeństwa, traktowany jak rzecz, przetrzymywany jak zwierzę, pozbawiony siły i wszystkiego, co udało mu się osiągnąć, dodatkowo z wrzuconym na barki ciężarem kolejnych porażek, opłaconych śmiercią współuciekinierów – dodatkowy ciężar dla jego osobowości. I ona i on niekoniecznie sobie z tym poradzili, co widzimy w nienawiści Kala –  z której leczy się pomału – i wyparciach Shallan. Oboje przeszli etap zerwania więzi ze swoim sprenem.

p1

Można powiedzieć, że zaiskrzyło między nimi już od pierwszego spotkania – zdołali się wzajemnie porządnie wkurzyć. Kolejne kontakty pokazały, że stoją na równi, w wielu kwestiach. U Kaladina można powiedzieć o dwóch łatwo rozdzielnych etapach, od obojętności do świadomości – myślę, że wiele osób usłyszało ten trzask zmieniającego się świata w tym miejscu:

I wtedy się uśmiechnęła. Na burze. I tak się uśmiechnęła.

To była najpiękniejsza rzecz, jaką widział w życiu.

Jeśli od początku mu się podobała, odpychał ten fakt do sfery “nienawidzęjasnookich” – do chwili wspomnianego trzasku. Wówczas zauważył w niej wiele cech, które mu imponują, i własne uczucia. Jej optymizm porównał do Tiena, który zawsze umiał sprawić, że jego troski odchodziły na bok. Chmurzył się na wspomnienie o Adolinie w Rozpadlinach, wspominał dziewczynę podczas swojej wyzwoleńczej wędrówki po opustoszałym w Płaczu obozie, kiedy obserwował jej wyjazd, chciał tylko “usłyszeć jej głos”. Z jego strony sprawa jest już raczej przesądzona.

p2

U Shallan jak na razie świadomość postępuje stopniowo. Najpierw doceniła jego inteligencję, którą też kilkukrotnie porównała z intelektem Adolina – i narzeczony wychodził blado na jego tle. Później dziwnie obojętnie dostrzegła w nim przystojnego mężczyznę, z rezerwą, która powinna wynikać z tego, że od małego Lin wpajał jej potrzebę dystansu do ciemnookich. Pierwsze objawy odurzenia dostrzegamy na przykład tu:

Nieważne. Lubiła Adolina takim, jakim był. A był życzliwy, szlachetny i prawdziwy. Nieważne, że nie był błyskotliwy ani… ani nie miał innych cech Kaladina, których nawet nie umiała nazwać. No tak.

Żarliwy, obdarzony potężną, niegasnącą determinacją. Uwięziony gniew, który wykorzystywał, gdyż nad nim zapanował. I pewna kusząca arogancja. Nie wyniosła duma oświeconego, lecz bezpieczna pewność, że nikt nie mógłby go zranić, niezależnie od tego, kim był i co robił. Nie mógł go zmienić.

On był. Jak wiatr, jak skały…

A porównanie to nabiera znaczenia, jeśli się spojrzy na Powołanie Shallan (historia naturalna).

p4
© BotanicaXu

Kolejne okoliczności świadczą na ich korzyść – wyrównanie statusu społecznego, jasne oczy Kala, wygaśnięcie przymusu korzystnego małżeństwa Shallan, które chciała zawrzeć przede wszystkim dla bezpieczeństwa rodziny. Według mnie, autor nie bez powodu zaaranżował cały turnus przez Rozpadliny. Nikt nie może zaoferować im więcej zrozumienia, niż oni sami sobie. Znają swoje tajemnice i są sobie bliżsi bardziej niż do kogokolwiek innego, wyjmując ich spreny.

Shallan i Adolin

Zaaranżowany przez Jasnah związek okazał się wówczas strzałem w dziesiątkę. Shallan zyskała oparcie dla rodziny, obietnicę małżeństwa z trzecim w kolejce do tronu spadkobiercą jednego z najpotężniejszych alethyjskich Arcyksiążąt. Adolin znalazł poszukiwaną od lat miłość, kobietę która nie ukaże jego chłopięcych błędów swoim odejściem. Jednak wkrótce okazało się, że Shallan przeskoczyła go swoją pozycją, uniezależniając się od młodego Kholina, a on sam nie jest wcale pewny jej uczuć, ponieważ ten fakt od razu zaczął spędzać mu sen z powiek. Adolin nie rozumie i pewnie nigdy nie będzie w stanie zrozumieć swojej narzeczonej, ponadto brakuje mu cech, które utrzymałyby na nim uwagę Shallan, poza samą urodą.

p5

Renarin i Shallan

Para na razie pozostająca w sferze marzeń. Zwolennicy tej opcji nie wybierają między Kaladinem a Adolinem, a idą przez środek. Drugi syn Dalinara jest uważany za dziwaka, ale między innymi przez swoje naukowe zainteresowania – a to coś, co mogłoby się spodobać Shallan. Choć cichy i zdecydowanie nie wykazujący walecznych pasji, to nie powinno zniechęcić dziewczyny, która to nie dlatego zainteresowała się dwoma wspomnianymi wcześniej. Ponadto, jest Strażnikiem Prawdy, Widzącym Prawdę, a to ona stanowi podstawę więzi Tkaczy Światła. Należą również do sąsiadujących ze sobą zakonów. Za krótko znamy Renarina, by powiedzieć coś o jego uczuciach.

Jednak przez te tygodnie, w których ta dwójka przebywała w jednym towarzystwie, Renarin pozostał niezauważony, nie przyciągnął w żaden sposób uwagi Shallan, już i bez tego uwikłanej w trójkąt miłosny. Podobieństwa, a zarazem antagonizmy między ich zakonami mogłyby też im zaszkodzić. Na ten moment ciężko stwierdzić, aby ta historia została wcielona do fabuły, i to ze szczęśliwym zakończeniem.

Kalak i Shallash

Prawdę mówiąc, sama bym na to nie wpadła. Na taką propozycję trafiłam na jednym z fanowskich tumblrów, i właściwie jest dla mnie zrozumiała. Heroldowie są – a przynajmniej kiedyś byli – ludźmi i nie zdziwiłabym się, gdyby nawiązały się pomiędzy niektórymi jakieś romanse. Czemu oni? Kalak jako wskazany bohater prologu wydaje się być, powiedzmy, porządnym gościem, z kolei córka Jezriena jest uznawana za skończoną piękność. Akurat ta dwójka została nam przybliżona w pierwszych dwóch tomach. Więc czemu nie? W końcu nawet bóstwa mają prawo do ludzkich słabości, a właśnie te najciszej wspominane wątki dodają smaku, głębi powieści.

Shallan i Trefniś

Kolejny efekt produktywnej wyobraźni wielbicieli serii. Choć łączy ich profesja – oboje są Tkaczami – to dzieli setki, jeśli nie tysiące lat doświadczenia. Shallan odczuwa wdzięczność wobec Hoida, a jest więcej niż dziesięć powodów, żeby kobieta uznała go za interesującego, jednak ten jest istotą zupełnie innego pułapu. Nie wydaje mi się też, żeby zainteresował się dziewczęciem, które poznał kiedy była jeszcze dzieckiem. Pomysł, choć interesujący, to raczej mało prawdopodobny.

WitvsShallan
© BotanicaXu

Trefniś i Jasnah

Nieco bardziej prawdopodobna wariacja. Jest wiele powodów, dla których między Jasnah i Hoidem mógł się wywiązać jakiś romans. Sprzyjające okoliczności, wzajemna fascynacja, et cetera et cetera. Być może to właśnie od niego otrzymała Księgę Niekończących Się Stron. Z tym, że przy ich pierwszym wspólnym spotkaniu zarejestrowanym na kartach Słów Światłości, raczej nie dostrzegamy między nimi szczególnej komitywy. Jeśli o mnie chodzi, to dopiero temat na przyszłe tomy.

a644

Jakieś propozycje?