Lato chyli się ku końcowi, a na pierwsze jesienne wieczory MAG przygotował coś specjalnego, bowiem od dziś w księgarniach w całej Polsce możemy znaleźć drugie, poprawione wydanie Elantris. Jego na nowo wydany debiut możecie również wygrać u nas, w dzisiejszym konkursie.

Elantris – gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkane przez istoty wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, by pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantryjczycy stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a samo Elantris okryło się mrokiem, brudem i popadło w ruinę. Shaod stał się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy ze wszystkich sił ją ignorowali. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, by zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła się spodziewać, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim…  

Tytuł:  Elantris
Autor: Brandon Sanderson
ISBN: 978-83-7480-667-1
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Oprawa:  twarda
Liczba stron:  784
Rok wydania:  14 września 2016
Cena detaliczna:  49,00 zł

Elantris jest książką, po którą warto sięgnąć, jeśli chce się poznać Cosmere z nieco innej strony. Polecana również tym, którzy pierwsze spotkanie z tym dziełem mają już dawno za sobą, głównie dzięki licznym poprawkom i dodatkom, nanoszonym przez Sandersona przez ostatnie dziesięciolecie.

Mamy do rozdania pięć egzemplarzy, a jeden ze zwycięzców, który najlepiej podoła zadaniu konkursowemu, otrzyma od nas również egzemplarz Duszy Cesarza.

Pytaliśmy już Was o najlepszych władców czy najbardziej zniechęcające postacie. Tym razem czas na:

Mało prawdopodobny wątek, który chcielibyście zobaczyć w książkach?

Na pewno są takie postacie, których spotkanie, choć dzielą ich całe planety i może milenia, chcielibyście zobaczyć. Być może Sanderson spalił już za sobą pewne fabularne mosty, ale chcielibyście by wzniósł je znowu i zaskoczył Was jakimś zwrotem akcji, zbiegiem okoliczności, powrotem czy też ognistym romansem. Teraz możecie dać się ponieść fantazji i odkryć przed nami swoje marzenia 😀

Macie czas do  30.09.2016 do 23:59. Wyniki ukażą się w ciągu 2-3 dni po zakończeniu konkursu.

Sponsorem nagród jest

  • Mateusz Sroka

    Chciałbym, żeby Spook nie pozbył się hemalurgicznego kolca cyny z ołowiem, posłuchał Zniszczenia i powoli stawał się awatarem złej mocy i nowym Ostatnim Imperatorem. Zabijałby swoich dawnych przyjaciół, żeby zdobywać ich allomantyczne moce. Pokonałby Marsha i zabrał wszystkiego jego kolce, a potem wygrałby w epickiej walce przecinko Vin i Elendowi, gdzie zemściłby się za poczucie odrzucenia oraz bycia na drugim planie. Z pomocą nadciągnąłby mu oddział kandr KanPaara, które przejęły cały ładunek Atium, dzięki czemu był w stanie pokonać małżeństwo Venture. Zniszczenie znalazłoby sposób, żeby wydobyć Lerasium (metal dzięki, któremu Elend stał się Z Mgły Zrodzonym) z ciała cesarza i jeszcze bardziej wzmocniłby moce Spooka. Młody mroczny lord odwróciłby się od swojego mistrza, oszukał Zniszczenie wchłaniając jego moc i zaczął rządzić żelazną ręką na swojej planecie jako Mroczny Imperator, przy okazji szykując swoje inwazje na inne światy. Stałby się lordem Spustoszeń, stworzyłby Pustkowców, a na Rosharz’e znany byłby pod imieniem ODIUM.
    Marzy mi się walka Kaladina przeciwko Spook’ owi. Burza kontra mgła, światło kontra mrok.

    Popuściłem lekko wodze fantazji, ale uwielbiam Spook’a 😀

  • Paweł Siek

    Ja i tak jestem poza konkursem, ale odpowiem. Chciałbym zobaczyć siebie w jakiejś książce. Jest to mało prawdopodobne, więc się kwalifikuje, co?

    • Lady Dragon

      Martin zrobił coś takiego. Konkurs, czy jakaś akcja charytatywna, nie pamiętam już. Zwycięzca miał zostać uwieczniony w książce i malowniczo ukatrupiony. Więc to wcale nie takie niemożliwe 😀

  • felo

    Nie mogę przestać myśleć o spotkaniu Waxa i Kaladina i jakby ono mogło wyglądać. Powiedzmy, że ktoś z Ostrzem Honoru dostaje się do Scadrialu i wywołuje chaos. Oczywiście ściga go Wax i gdy tamten ucieka do portalu prowadzącego do Rosharu, Wax podąża za nim. W końcu Wax odnajduje swój cel i a w tym samym czasie spotka Kaladina, który również za nim podążał. Zawierają krótkotrwały sojusz i pokonują go, jednakże oboje stwierdzają, że nie mogą dopuścić, żeby Ostrze Honoru trafiło w niepowołane ręce(do czego nawet zachęcają ich Harmonia i Syl). Jako, że się nie znają i nie wiedzą tak na prawdę kto ma jakie zamiary, zaczynają ze sobą walczyć.
    Wydaje mi się, że takie spotkanie moich ulubionych bohaterów, ale nie jako najlepsi kumple, tylko jako rywale mogłoby być bardzo interesujące. Fajnie by było zobaczyć walkę dwóch ludzi, obu reprezentujących bardzo podobne wartości, tylko dlatego, że oboje chcą postąpić dobrze. Byłoby to dość groteskowe, bo oboje są godni zaufania i mogliby zaopiekować się takim artefaktem, jednakże przez niewiedzę, charakter każdego z nich nie pozwalałby na zwyczajne poddanie się. Oprócz tego ciekawe byłoby zderzenie się dwóch różnych epok w postaci broni białej i broni palnej.

    Pozdrowienia dla wszystkich czytelników Sandersona!

  • Odpryskowy

    Ja też poza konkursem…
    Elantrianin piszący język wyższego poziomu na podstawie AonDor. (Informatyczne rzeczy :P)

    • Kanrei

      Sam AonDor jest językiem wyższego poziomu 🙂

      Komputer na podstawie AonDor, to byłoby ciekawe 🙂

      • Odpryskowy

        mi na przykład bardzo brakuje Aonu oznaczającego definicję, żeby można było obiektówkę robić 😀

        • Kanrei

          Hmm przyjmując najprostszą definicję że obiekt jest instancją klasy to każdy narysowany Aon jest obiektem.

          Mamy daną klasę, np Aon Ashe, mamy metody pozwalające na modyfikacje „pola obiektu” np określając intensywność światła itp, dwa Aon Ashe o różnej intensywności światła byłyby dwoma różnymi obiektami.

          Trzeba by tylko składnię zrobić i można by pisać programy 🙂

          • Odpryskowy

            Jak mi się pojawiło na studiach programowanie funkcyjne, to mi się właśnie z AonDor skojarzyło.

            Jeszcze wracając do Aonu definiującego: w warunkach bojowych ciężko jest kreślić skomplikowane Aony bez Feruchemicznej stali czy czegoś podobnego. Ale gdyby tak przygotować sobie wcześniej odpowiednio zmodyfikowane Aony i po prostu przypisać go do jakiegoś prostego kształtu, to można by ominąć tę wadę.
            Trzeba będzie zapytać Brandona jak się trafi okazja, czy coś takiego byłoby w ogóle możliwe.

            Tak w ogóle to się zastanawiam, czy w Dor są wbudowane mechanizmy wychwytujące błędy – wiadomo co się dzieje, jak się źle narysuje Aon, ale co jak jakiś idiota spróbuje podzielić przez zero? Albo jak zrobi nieskończoną pętlę?

          • Kanrei

            Ja nie miałem programowania funkcyjnego (a przynajmniej tej konkretnej nazwy nie kojaże) więc mi się akurat z Javą obiektową skojażyło.

            Hmm Aon Ashi był używany do oświetlania i rysowany na metalowych płytkach w Elantris. Być może można by narysować niepełny Aon na czymś i go tylko dokończyć (powinno być możliwe bazując na tym że Raoden naprawił Aon Rao otaczający Elantris).
            Nie jestem pewny czy nie ma jakiś ograniczeń czasowych jeśli chodzi o to jak długo Aon może być rysowany.

            Ciekawe też czy Aon koniecznie trzeba własnoręcznie narysować czy też może być narysowany przez jakieś urządzenie i wystarczy tylko Intencja do aktywacji (to tak apropo komputera na AonDor lub osoby bez fizycznej możliwości narysowania ),

            Co do błędów to wygląda na to że nie ma kontroli błędów – Reod można by porównać do nieskończonej pętli lub dzielenia przez zero a mimo to magia dalej próbowała działać.

          • Odpryskowy

            weź ukryj spoiler z Elantris 😛 (wystarczy otagować nawiasami trójkątnymi zamiast kwadratowych : [spoiler] tekst [/spoiler])
            Wiem, że można używać jakiegoś narzędzia do rysowania, jakiegoś rylca czy czegoś innego, ale pytanie brzmi czy dałoby się zbudować np. maszynę do pisania z Aonami? Załóżmy, że każdą czcionkę wykuł Elantrianin.

            W sumie racja z tym nieskończonym działaniem – w końcu Elantris cały czas działało, tylko podczas Reodu działało źle. Ale jeśli chodzi o dzielenie przez zero… hmm… No nie wiem. Na dwoje babka wróżyła.

            Pamiętam że linie znikały, jeśli rysowało się za długo – ale to było w przypadku rysowania w powietrzu, szkoda że ani razu nikt podczas akcji książki nie rysował Aona na papierze albo nie wyrył na czymś.

  • Yevoni

    Jedną z moich ulubionych postaci w całym Cosmere jest Jasnah Kholin i jak wiadomo ta niezwykle inteligentna osóbka jest Przenosicielem a więc potrafi przemieszczać się pomiędzy światami na Rosharze. Ciekawa jestem co takiego mogło by się stać jakby zamiast przeniesienia do Cieniomorza Jasnah została by Światoskoczkiem i wylądowała na przykład na Scadrialu i to w samą rebelię przeciwko Ostatniemu Imperatorowi.
    Interesują mnie jej wybory. Po której ze stron by się opowiedziała, czy pomogła by Kelsierowi, czy wzięła by pod opiekę Vin i nauczyła być wyniosłą damą na balach a może dogadała by się z Imperatorem? Jej ślęczenie w książkach w poszukiwaniu odpowiedzi jak wrócić do domu, bo przecież tam jej również teraz potrzebują. Brak burzowego światła albo konieczność oszczędzania tego, które przeniosło się z nią w kulach. Jak wpłynęło by to na jej moce?
    Nawet nosząc zwykłą tradycyjną suknie z jej urodą i niezwykłym kolorem oczu (o ile pamiętam są fiołkowe) była by zapewne egzotyczną pięknością. Chętnie zobaczyła bym jak również na Scadrialu trzyma się swoich postanowień i za każdym razem odrzuca zalotników.
    Jasnah bez wątpienia zrobiła by niemałe zamieszanie w Luthadel i kto wie, może dzięki niej wszystko potoczyło by się inaczej…

    • Odpryskowy

      tak na marginesie, to to nie jest mało prawdopodobne, ale niemożliwe: Jasnah urodziła się gdzieś z 300 lat po Katacendre 😛

      • Yevoni

        Znaczy się idealnie wpasowałam się w temat? 😀

        • Odpryskowy

          Ja tak tylko sobie gadam, nie zwracajcie na mnie uwagi 😛

          • Lady Dragon

            Odpryskowy, jak zwykle musi mi poprawić humor 😀

  • Bart

    Chciałbym, żeby Kaladin mógł spotkać w swoim życiu Kelsiera, ponieważ Kel mógłby nawet jego zarazić swoim optymizmem.

    • Janosik0612

      w sumie najlepszy pomysł xD

      • Bart

        niestety tylko Ty tak stwierdziłeś 😉

  • Daniel Cieślak

    Mało prawdopodobnym wątkiem, o którym chciałbym przeczytać, jest spotkanie Adolina z Waxem.
    Wydarzenie to miałoby miejsce po wydarzeniach opisanych w „Żałobnych opaskach”. Harmonia chce pomóc Waxowi w walce z nieznanym dotąd bóstwem, działającym poprzez nieznany metal. Dlatego nakłania Hoida do ściągnięcia Adolina do Scadrialu. Adolin się zgadza, ponieważ czuje się niepotrzebny ze względu na to, że nie jest związany z żadnym sprenem. Zatem propozycja odegrania istotnej roli w uratowaniu innego świata jest dla niego kusząca. Zmiana otoczenia oraz pewnego rodzaju konflikt cywilizacji (dość istotna różnica w rozwoju technologicznym) sprawia, że Adolin ma problemy z przyzwaniem Ostrza Odprysku. Dlatego z początku Wax uznaje go za ciężar i nie rozumie dlaczego Harmonia przysłał mu kogoś takiego. Sytuacja zmienia się, gdy Adolin odkrywa, że może przyzwać Ostrze tylko wtedy, gdy ma kontakt z Harmonią (poprzez kolczyk). Od tego czasu Adolin staje się nieocenioną pomocą w walce z przeciwnikiem. W dodatku poprzez Harmonię może, od czasu do czasu, dowiedzieć co się dzieje na Rosharze. Po rozwiązaniu sprawy Waxa dowiaduje się o tym, że Parshendi przeważają w walce oraz Shallan zaginęła . Dlatego chce wrócić i walczyć. Wax, Wayne i Marasi, chcąc odpłacić się za otrzymaną od Adolina pomoc, wyruszają razem z nim na ratunek do Rosharu.

  • Krystian Czerniak

    Ja chciałbym żeby Harmonia trafił do Rosharu. Bardzo ciekawe dla mnie i dla niego by było zobaczyć Roshar. I sadzę nawet że ciekawe by było gdyby stanął do walki z czempionem Odium. I możliwe że uznali by go za Wszechmocnego lub jakiegoś Herolda 🙂

  • Pit23

    Na wstępie muszę pogratulować „pytania konkursowego”. Po ostatnim myślałem, że mnie nie rozłożycie, a teraz to już leże i „kwiczę”. Mimo wszystko podejmę się wyzwania.

    Myśl numer 1: „Mało prawdopodobny wątek, który chcielibyście zobaczyć w książkach?” hmm (może nie zabłysnę, ale co tam) „katastrofa smoleńska”. Oczywiście Kaladin, Dalinar, Jasnah, Adolin, Wax, Spook, Vin, Elend, ktokolwiek jako grupa dochodzeniowa. Wiem, wiem, głupie ale i tak byłoby to bardziej „komiczne” niż film. A teraz na serio!

    Myśl numer 2: Brandon wraca do postaci Sadeas’a, w którym to wyjaśnia, że dzięki śmierci „czarny charakter” przenosi się do, tak jakby, „astralnego” Cosmere, gdzie spotyka „Boga Bogów”/ „Nad Boga”. Następnie, autor napomknąłby o tym, iż wszyscy tacy jak on w końcu się spotkają. A gdy do tego dojdzie rozpocznie się walka o wszystko, która albo zniszczy albo ocali Cosmere. Sadeas oczywiście nie do końca zrozumiałby o co chodzi, lecz sama myśl o wojnie, odwecie na Adolinie, kusi go. Po czym Torol widzi, że jest tylko on w obecności Boga Bogów, w związku z tym indaguje go „Kim będą Ci inni i czy ich zna?”, na co otrzymuje odpowiedź „Nikogo z wybrańców nie spotkałeś, ale niedługo poznasz…jeden z nich zwany był Ostatnim Imperatorem”. Takowy wątek bym chciał przeczytać i pozostawić w takim niedomówieniu, by w głowie zrodziło się więcej pytań, wyobrażeń i pragnienia jak najszybszego rozwoju dalszej akcji.

  • Marek Woźniak

    Ja chciałbym poczytać o wspólnych przygodach Wayne’a i Lopena. Z uwagi na charakter obu panów byłaby to świetna komedia zahaczająca często o absurd 🙂

  • Nihil

    Chciałbym przeczytać fragment z punktu widzenia w 100% negatywnej postaci. (Bo jak na razie nawet takiej postaci nie ma)

    • Odpryskowy

      a Odium?

      • Nihil

        Odium jeszcze się nie pojawił osobiście (chyba bo wszystkich książek cosmere nie czytałem), poza tym nie znamy jego motywów a zauważyłem, że Sanderson każdej postaci zawsze daje jakąś cechę, której nie da się uznać za złą.

        • Bartek Radomski

          Eshonai po przyjęciu burzoformy ?

          • Kanrei

            Nawet wtedy Sanderson pokazuje że nie jest ona 100% zła ten krzyczący głos w jej świadomości to raczej postać typu Marsh z Mistborn.

  • Energia

    Ciekawi mnie czy Shai w końcu udało się wyśledzić cesarskiego błazna, który ją zdradził i jaką zemstę na niego przygotowała. Czy ta zemsta by była taka w stylu „Hrabia Monte Christo” (wiem, że to innego autora, ale chciałam żeby było jasno co mam na myśli) czy by użyła na nim pieczęci duszy i czy po wszystkim użyłaby Znaku Esencji, ten, którego nigdy nie zamierzała użyć. Zastanawiając się, na pewno ona była ciekawa jak jej (arcy)dzieło sztuki pt. „Ashravan” się sprawdza, więc myślę, że na tego błazna by zastosowała pieczęć duszy, aby był jej wierny i służył jako szpieg w pałacu. Co do Znaku Esencji wątpię by kiedykolwiek użyła, przynajmniej dokąd jest jeszcze młoda i na chodzie z nerwami ze stali i gustująca się w ryzykownych zadaniach. Jak to się mówi zakazany owoc kusi, ale może jeszcze zaczekać.

    Oprócz jej postaci, ciekawi mnie co by było gdyby okazało się, że jakimś cudem ojciec Vin przeżył i przez przypadek odnalazł ją widząc, że jest podobna do jej matki, którą mógł przecież kochać zupełnie szczerze i całym sobą. W ten sposób ciekawe jaki byłby jego udział w obaleniu Ostatniego Imperium, jeżeli w ogóle by wziął udział, a jak nie to co by robił? Tylko jak by zareagowała Vin na jego spotkanie? Nie wspominając także o reakcji Kelsiera, który szybciej eliminował tych, którzy służyli Ostatniemu Imperatorowi niż myślał. Vin na bank by była nieufna, Kelsier chyba jeszcze bardziej. By musiał biedak niezle się postarać i być przekonujący, że ma dobre zamiary i że chce być przy córce. Nie mam pojęcia co by musiał takiego robić, to nie ja jestem Brandon Sanderson, ale na pewno scena z rodzaju biegnąca córka ze łzami w oczach do tatusia z otwartymi ramionami (ze wzruszającą muzyczką w tle) jest jak najbardziej do wykluczenia.

    • Odpryskowy

      Hoid by pewnie nawet nie zauważył Pieczęci Duszy. W końcu przecież można by go przeciąć Ostrzem Odprysku, a on by się tylko otrzepał i poszedł dalej 😀

    • Kanrei

      Chyba na stronie Sandersona jest wycięty fragment z „Duszy Cesarza” gdzie na początku Błazen/Hoid odwiedza Shai w więzieniu. W świetle tego fragmentu to co napisałeś jest bardzo nierpawdopodobne 😀

      Fragment był wycięty bo Błazen nie pojawia się więcej w książce i dziwnie to wyglądało ale Sanderson traktuje go jako hmm bliski kanonowi.

      • Energia

        Ekhem, jestem dziewczyną :).

        • Kanrei

          Ups, sorry i juz poprawiłem post 🙂

          Jedna z wad internetu, jak się czyta nieuważnie to trudno określić płeć 🙂

          • Energia

            To nic 😉

            A tak poza tym, widzę, że niektórzy dają e-maile, to też podam swój aleksa_93@yahoo.pl

  • Dawid Witek

    A ja chciałbym zobaczyć jak wygląda życie towarzyskie w górach zamieszkiwanych przez Rogożerców 😀
    Przede wszystkim przeczytałbym jak np. Nasz mostowy Rogożerca „chodzi w kawalerkę” do jakiejś panny 😀 jak to musi niecodziennie wyglądać:-D albo jak wygląda „randka” takich muszlożerców.

    Ogólnie to mogłaby powstać książka o Skale i jego życiu w ojczyźnie. Wątek Rogożerców był pobieżnie opisany, a są bardzo wymyślną społecznością i z chęcią przeczytałbym coś więcej na ich temat 😀 Mogłyby powstać dodatki typu – „100 potraw z muszli” albo „Kamienne rewolucję – Skała i jego potrawka” 🙂

    Witexik@wp.pl

  • Beata

    Coś zwróciło jego uwagę.
    Od wielu miesięcy nie potrafił czuć satysfakcji, choć spełniły się jego marzenia.
    Żył w odrętwieniu, w osamotnieniu, gdzieś obok… Oczywiście spełniał swoją rolę dowódcy, był doskonały.
    Dzięki Dalinarowi wszyscy go szanowali. Jednak coraz częściej uciekał gdzieś w odosobnienie, gdzieś gdzie nikt nie zwracał na niego uwagi i popadał w to odrętwienie.
    Czy tego właśnie chciał? Teraz, gdy wszystko zmieniło swój bieg, gdy to co wydało się niemożliwe, do czego dążył przez całe życie, stało się rzeczywistością, teraz jakby straciło sens, zmalało.
    Jakby straciło znaczenie…
    Dlaczego tak się czuł, a właściwie dlaczego nic nie czuł?
    Coś przykuło jego uwagę.
    Jakiś ruch w oddali. Błękit? To kobieta. Sunęła w pięknej błękitnej sukni, rozwiane kasztanowe włosy opływały jej smukłe ciało, spojrzała w jego stronę. Uśmiechnęła się.
    Poczuł jakiś dziwny ucisk w gardle, myśli chaotycznie krążyły po jego głowie, sprawiały dziwny zamęt.
    Znał tę twarz. Znał ją bardzo dobrze. Syl? Od dawna już jej nie widział, opuściła go, choć wiele razy próbował sprawić, by wróciła… Tyle razy jej potrzebował. A teraz zbliżała się w jego stronę. W ludzkiej postaci. Jak to możliwe? Syl, jak to możliwe?
    Spojrzała łagodnym wzrokiem i powiedziała: – Kaladinie, zrobiłam to dla Ciebie…

    Nie miałam wątpliwości jakiego wątku mi brakowało w Archiwum Burzowego Światła. Miłości. Zwykłej, prawdziwej, tej która wypełnia zranione serca i daje początek czegoś nowego, budzi nadzieję, roztacza radość i szczęście. Te dwie postacie tworzyłyby idealną parę.

    Beatrissb@gmail.com

  • Wioletta Kawa

    …jestem świeżutko po przeczytaniu Drogi królów 😀 i dla mnie jedynym wątkiem który chciałabym żeby się wydarzył jest romans Kaladina z Syl :))
    Nie wiem jeszcze co się stanie w drugiej części ale oby szanowny Pan Sanderson w swojej pracy wpadł na pomysł przemienienia Syl w piękną „materialną”, kobietę, która będzie przeznaczona Kalowi i razem przebrną przez kolejne tajemnice 😉
    …takie oto moje małe marzenie.

    Razher333@gmail.com

  • Patryk Łukaszewski

    Ciężko czytać te wszystkie komentarze, będąc jedynie po lekturze „Archiwum”, i zestawic któregoś z bohaterów z innym. Jednak – kiedyś, dawno temu zacząłem czytać „Koło czasu”, które wtedy niesamowicie mnie wkręciło. To samo uczucie miałem czytając właśnie Archwium Burzowego Światła. I niedawno pomyślałem sobie – co by było, gdyby zestawić razem Mata Cauthona, razem z Kaladinem? Jeszcze za czasów, gdy Kaladin był mostowym, i dostaje pod opiekę takiego niesfornego Mata? Czy złapaliby wspólną więź? Czy Mat byłby dobrym mostowym? Sądzę że nie do końca, ale na pewno odnalazłby się w drużynie. Ogólnie takie zderzenie dwóch światów, całkiem różnych od siebie byłby niesamowicie ciekawy.

    • Lady Dragon

      Matrim Cauthon? Mostowym? To dałeś czasu Patryku :D. Po pierwsze drętwy Kaladin (bez obrazy dla Kala oczywiście, on jest po prostu poważny człowiek 😛 ) nie zdzierżyłby Mata z jego zamiłowaniem do hazardu, picia i kobiet 😉 Wyobrażasz sobie Mata wykonującego ciężką pracę? Dźwiganie mostu i wystawianie się na ostrzał? Ja – nigdy. Mat zapewne rozpiłby drużynę i zaprzyjaźnił się z Gazem, a potem oskubał go z kul grając z nim w kości. Cudowna wizja 😀 Ze swoim szczęściem szybko by się wykupił z drużyny, a potem wrócił i wykupił resztę kolegów.

      Tym nie mniej, z pewnością kwalifikuje się to do konkursu. Jest niewyobrażalne po prostu 😀 Ja jestem na tak 😛

      • Kanrei

        Tak długo jak ktoś nie ma jasnych oczu i nie próbuje go zabić to Kaladin dogaduje z ludzmi całkiem dobrze – pod koniec Słów nawet z niektórymi Jasnookimi zaczął się dogadywać.
        Nie mam pojecia kim jest Mat Cauthon, ale w Moście 4 było kilka mniej poważnych osobników z Lopenem na czele.
        Może poprostu ze wzgledu na okoliczności nie mieliśmy jeszcze szansy poznać bardziej radosnej strony Kaladina (oczywiście depresja też może mieć cos z tym do czynienia ;P ).

        • Kanrei

          Zaczynam się zastanawiać na ile odbiór Kaladyna wynika z tłumaczenia, pierwsze spotkanie Kaladyna z Lopenem:
          „Kaladin found himself smiling at the man’s nonchalant attitude.”

          „Kaladin odkrył, że nonszalancja mężczyzny go rozbawiła.”

          „Kaladin blinked at the torrent of words. Did the man ever stop to breathe?”

          „Kaladin zamrugał, przytłoczony naporem słów. Czy ten człowiek w ogóle przestawał gadać?”

          Angielska wersja wydaje się bardziej neutralna/pozytywna niż polska. No i w polskiej tracimy jedną z niewielu okazji żeby zobaczyć uśmiechającego się Kaladyna! 😀

          • Lady Dragon

            Nie piłam do Kaladina, uważam go za świetnie wykreowanego bohatera. Denerwują mnie tylko jego napady pesymizmu bo ograniczają jego potencjał. Sam to sobie robi. Mam nadzieję, że Sanderson jednak pozwoli mu rozwinąć skrzydła.

          • Kanrei

            Kaladin ma depresje, dopóki się nie wyleczy to okresy depresyjne i maniakalne będą się powtarzały, a wyjść z depresji jest trudno. Do tego Kaladin używa Stormlight jak polepszacza nastroju więc ma mniejszą motywację żeby jakiś bardziej zdrowy sposób sobie poradzić.

          • Odpryskowy

            Depresja to jest normalna choroba, Kaladin cierpi na depresję i raczej nic z tym nie zrobi, bo na Rosharze medycyna nie jest aż tak rozwinięta. Bardzo mi się podoba pomysł, że mamy bohatera z depresją, ale jednocześnie jego linia fabularna nic z tą depresją nie ma wspólnego.
            To nie są napady pesymizmu; Kaladin wcale sam sobie tego nie robi, nie bardziej niż Steris i jej obsesje 🙂

          • Kanrei

            Nie wiem czy odpowiedź miała być do mnie, bo generalnie się zgadzam ze wszystkim oprócz tego że linia fabularna nie ma nic wspólnego z depresją.

            Kilka punktów zwrotnych u Kaladyna było podczas jego fazy depresyjnej.

            W niektórych przypadkach to jak depresja wpływa na postrzeganie świata (bardzo spłycając temat – ogranicza lub uniemożliwia dostrzeganie pozytywnych opcji/możliwości) wpłyneło na decyzje Kaladina – myśle tutaj głownie o jego pobycie w więzieniu, to jak zaczął postrzegać świat wtedy (co może wydawać się dziwne dla kogoś kto na szczęście sam nie doświadczył depresji ale w rzeczywistości było bardzo realistyczne) i to jak cały ten epizod wpłynął na jego decyzje odnośnie propozycji Moasha.

            Kaladyn bez tego epizodu depresyjnego mógł podjąć zupełnie inną decyzję, to wpłynełoby na jego relacje z Syl i moglibyśmy mieć zupelnie inny przebieg podróży Kaladyna i Shallan przez rozpadliny.

            Również to jak Kaladyn często obwinia się o rzeczy na które nie miał realnego wpływu – to też jeden z objawów depresji, zaburzone postrzeganie siebie, obwinianie się, widzenie siebie jako niepowodzenia.

          • Odpryskowy

            Miałem na myśli, że – jak to jest w zbyt dużej ilości książek – linia fabularna Kaladina nie opowiada o jego depresji, jego zmaganiach z nią i tak dalej. Tutaj rzeczy dzieją się niejako pomimo depresji, która oczywiście ma wpływ na bohatera, ale nie jest sednem jego życia.
            Myślę, że samoobwinianie się Kaladina jest też po części spowodowane jego – graniczącą z obsesją – potrzebą chronienia. Ale depresja z pewnością ma też wpływ.

          • Kanrei

            Definitywnie źle zrozumiałem twoją odpowiedź 🙂

            No Sanderson dość ciekawie do tego podszedł, bo stworzył bohatera z depresją pokazując objawy, wpływ na Kaladyna ale bez nazwania tego depresją co zupełnie inaczej rozkłada akcenty w fabule (z drugiej strony część czytelników traktuje Kaladyna jako przesadnie ponurego )

        • Lady Dragon

          A, Mat 😀 To taki mój pierwotny guru, jeśli można go tak nazwać. Idealny bohater, na nieidealny świat. Arogancki, bezinteresowny, nonszalancki, rycerski kobieciarz, niegrzeczny chłopiec. Uwielbiam takich.

      • Patryk Łukaszewski

        Właśnie chyba o to chodzi! Coś niemożliwego, co miałoby się stać, a wszyscy robią : ooooo! i zobacz jakie połączenie ze światem Jordana, który jest wręcz ogromny. 🙂

  • Bartek Radomski

    Na początku niewiele udało nam się dowiedzieć o sprenach mimo wielu badań prowadzonych przez różne grupy i jednostki. Oczywiście zdarzały się pojedyncze odkrycia jednak żadne z nich nie było na tyle przełomowe by pchnąć zagadnienie jak świadome są spreny i czy są zdolne do okazywania uczyć na właściwe tory. Punktem przełomowym był powrót Świetlistych i ich naturalne połączenie ze sprenami. Dzięki temu dowiedzieliśmy się że spreny znają inne swoje rodzaje jednak nie utrzymują ze sobą bezpośredniego kontaktu, do tego okazało się że niektóre rodzaje nawet za sobą nie przepadają co było zaskakujące bo sugerowało to że spreny mimo braku świadomości dopóki nie połączą się ze świetlistym tworzą swego rodzaju społeczności czy może nawet narodowości ponieważ nie łączyły się one nigdy w grupy z innymi rodzajami sprenów. Można więc założyć ze posiadały one podwaliny cywilizacji niczym ludzie. Wszystko szło w dobrym kierunku, pojawiali się nowi Świetliści i ich spreny co pozwalało na wysuwać dalsze wnioski i wszystko układało się w logiczną całość i wtedy stało się coś co całkowicie wywróciło wszystkie badania do góry nogami. Wśród sprenów występowały dwa rodzaje które ewidentnie się nie lubiły, Zagadkowi i Honorspreny. Już wcześniej snuliśmy podejrzenia że spreny mogą wiązać się ze sobą w pary chociaż brakowało na to dowodów jednak ich podobieństwo w zachowaniu do ludzi po związaniu ze Świetlistymi , umiejętność okazywania i odczywania emocji dawały ku temu przesłanki. Nikt z nas nigdy by jednak nie spodziewał się że dwa spreny różnych rodzajów mogą się połączyć w parę. Nie tylko zaskakujący był sam fakt ich połączenia się – w końcu Syl była bardzo przywiązana do Kaladina nie tylko jako Świetlistego lecz także jako osoby jaką był – lecz również natura związku. Kiedy tylko mogli spędzali czas razem żartując , śmiejąc się, wymieniali się swoimi poglądami ,a nawet kłócili nic jednak nie umniejszało ich przywiązania do siebie. Kiedy zapytałem Wzór co czuje kiedy jest z Syl odpowiedział mi dźwiękiem który mogę opisać jako bzyczenie …

  • Lady Dragon

    Dobra, w końcu i ja napiszę swoją wersję wydarzeń 😀
    Otóż, po powrocie Kaladina do Urithuru, Shallan odkrywa wielkie uczucie do niego. Postanawia odrzucić wszelkie konwenanse i zrywa kontrakt z Adolinem. Adolin porzucony i poniżony wyrusza do rozpadlin aby odzyskać honor i wiarę w siebie. Uznaje, że samodzielne zabicie przepastnej bestii zapewni mu odkupienie w oczach Shallan i udowodni męskość. W końcu co może przynieść większą chwałę Mistrzowi Pojedynków, jak nie pojedynek z bestią?
    Po wielu dniach wyczerpujących poszukiwań, napotyka ogromną bestię, jednak gdy próbuje ją pokonać, odkrywa że potrafi się z nią porozumieć. Odkrywszy ten niesamowity talent, spędza wiele miesięcy w rozpadlinach, hartując swój charakter i budując najbardziej niesamowitą armię Rosharu.
    I gdy wielka horda Pustkowców rusza na Urithuru aby zrównać je z ziemią, Adolin, dosiadając największej z bestii, rusza z odsieczą swoim rodakom. Dziesiątki jego przepastnych bestii wychodzą z rozpadlin i roznoszą wrogą armię na strzępy, Adolin w chwale wraca do miasta. Na pamiątkę tego zwycięstwa Adolin zostaje nazwany Jeźdźcem Bestii.
    Jednakże po wielu miesiącach przebywania w spartańskich warunkach, z dala od ludzi, uczucia do Shallan wygasają. Adolin staje się zapamiętałym ascetą, dla którego najwyższym dobrem staje się zwycięstwo nad Pustkowcami.
    Dziękuję i pozdrawiam 😀
    swiergotnik@op.pl

  • Krzysztof

    Nie jestem pewien, czy to na temat, mam nadzieję że tak.
    Chciałbym zobaczyć w książkach Cosmere jedną czy dwie małe wspominki o planecie widmo, nieistniejącej planecie, takiej małej legendzie specjalnie dla czytelników. Światoskoczkowie uznali by ją za czysty zabobon, wiedząc że nie istnieje, a może nawet by nie znali tej legendy. To mogłaby być rzecz dla kilku postaci, opowiastka wymyślona przy ognisku przez dobrego gawędziarza. Opowieść o miejscu na niebie, gdzie siedzą obserwatorzy i spisują losy ich wszystkich, chłoną je i przekazują sobie z rąk do rąk – np dla wiecznej pamięci, czy coś takiego. Chodzi mi o możliwie najmniejsze i najlżejsze włączenie Ziemi do Cosmere. Nie planety, a czytelników, tak żebyśmy wszyscy mogli powiedzieć, że jesteśmy mieszkańcami Cosmere. Taka historyjka bez znaczenia dla Cosmere, a z wielkim znaczeniem symbolicznym dla czytelników.
    Sanderson pewnie nigdy w życiu nie da czegoś takiego. Będzie uważał żeby w żaden sposób nie mieszać do Cosmere świata realnego. Ale i tak chciałbym przeczytać taki fajny smaczek xd
    Jbc, mój email to: krzysiekzagora94@wp.pl

    • Lady Dragon

      Ciekawe 🙂

  • Asterstar

    Znamy koncept (a przynajmniej jego pokłosie) Brandona względem Cosmere i jak to się łączy, wraz z zapowiedzią serii, gdzie głównymi postaciami będą posiadacze Odprysków. Widzieliśmy też, jak giną Zniszczenie i Zachowanie, zaś ich Odpryski przejęte zostają przez jedną postać, która odtąd znana jest jako Harmonia. Jak wiemy Ostatnie Imperium ma być cyklem paru trylogii (i innych pośrednich książek, jak np. pierwsza część z Waxem), w której trylogia ostatnia ma łączyć magię z SF. I tu pojawia się koncept, który bardzo by mi się podobał.

    W każdej serii pojawia się jedna (przynajmniej jedna – w ABŚ nawet mogłyby pojawić się trzy) postać pokroju Sazeda – na końcu serii przejmuje Odprysk/Odpryski danej planety. Przykładowo Kaladin ze swoim gniewem staje się Odium. Kończą się wszystkie serie i symultanicznie powstają finalne tomy Ostatniego Imperium – w nich zawarta możliwość poruszania się statkami kosmicznymi po Cosmere nie będąc Worldhopperem – oraz seria o oryginalnych posiadaczach Odprysków, która jest gigantycznym prequelem. Po zakończeniu tego przechodzimy do nowej serii opartej na nowych posiadaczach Odprysków z możliwością walki międzygwiezdnych, gdzie główną osią jest konflikt wszystkich nowych posiadaczy Odprysków, znanych nam skądinąd doskonale z własnych serii. Klamrą staje się Hoid, który próbuje wszystkiemu zapobiec.

    BUM! Mózg by mi rozwaliło totalnie coś takiego, niemniej wiem, że jest to właśnie niezbyt prawdopodobny wątek. A nawet seria oparta na tym wątku.

    • Odpryskowy

      no tak, Brandon nieraz mówił że historia cosmere będzie miała swój koniec i tyle, więc raczej nie będzie nic takiego…
      …ale kurde, międzygwiezdna wojna między bogami, czytałbym. Hm… w sumie w Archiwum mamy otwartą wojnę między Odpryskami za pomocą ludzi i Pustkowców, w Z Mgły Zrodzonym mamy partyzantkę innego Odprysku…
      może to nie takie nieprawdopodobne?

  • viteria

    Milion pomysłów na odpowiedź na tak oryginalne pytanie. Mnie ciekawi jak wyglądałoby spotkanie dwóch sandersonowych „artystek” – Shallan oraz Shai. Czego nawzajem od siebie mogłyby się nauczyć? Może połączyć swoje moce/umiejętności?
    Ja widzę to tak : powstanie znacznie szybszego procesu pieczętowania, usprawnienie go – przypadku Shai oszczędzenie morderczych godzin spędzonych na wnikaniu w czyjąś osobowość oraz psychikę, mając do dyspozycji umiejętność Shallan do wyruszania w Cieniomorze (nie jestem pewna czy ludzi można przedstawiać w Cieniomorzu, tak jak przedstawia się esencję przedmiotów, ale jeśli tak to wystarczyłoby jedno dotknięcie „koralika” danej osoby i znałoby się jego duszę w stopniu, moim zdaniem, przynajmniej zadowalającym ).
    W przypadku Shallan korzyścią byłyby lepsze możliwości inwigilacji Duchokrwistych i ogólne wzmocnienie jej umiejętności. Shallan z pomocą Shai nie musiałaby się przejmować tak bardzo zapasem Burzowego Światła do podtrzymywania iluzji, jeśli pieczęć byłaby dobrze wykonana; z drugiej strony, nawet słaba pieczęć wzmacniana Światłem z pewnością trzymałaby się o wiele dłużej. Myślę, że te dwie kobiety wspólnie mogłyby zawojować Cosmere 😀

  • Sloane

    No cóż, ja spotkanie z Sandersonem mam jeszcze przed sobą, ale mam nadzieję, że to mnie nie wyklucza:) Ksiązki powstają z wyobraźni autora, więc mało prawdopodobne jest, by jakiś wątek nie mógł ujrzeć światła dziennego. Bo zaprawdę powiadam Wam, niezbadane są wyroki Sandersona! – a także innych autorów 🙂 Z racji tego, że jestem w klasie maturalnej, to aktualnie powtarzam sobie romantyzm. I jakoś tak mi przyszło do głowy, żeby przeczytać o takim typowym bohaterze z tego okresu. Nieszczęśliwie zakochanym, zaślepionym przez miłość, odseparowanym od reszty świata, który ostatecznie wybiera ojczyznę i ginie honorowo. A później jakimś cudem jednak ożywa O.o zapewne wskrzeszony magiczną siłą, może dzięki sile wiary? albo czego to tam jeszcze. Wiecie, kontemplacja przyrody i te sprawy… 🙂 Być może autor wpadłby na pomysł stworzenia bohatera, który dla dobra wyższego zabił swoje rodzinne miasto albo wioskę, nie wyłączając oczywiście jego najbliższych. I nie mógłby on zginąć, bo jakimś cudem stanie się nieśmiertelny. I tak oto musi codziennie mierzyć się z tą straszną historią, by odpokutować smierc tysięcy ludzi i swoje pozostałe grzechy. Jak już cierpieć to efektownie! Albo wątek wioski, która nocą ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Która, gdy już raz pochwyci, nie wypuszcza ze swych objęć?
    Nie mam pojęcia czy cokolwiek z tego się nada i czy w ogóle mozna to zaliczyć jako odpowiedź konkursową, ale tak, z chęcią bym taki wątek gdzieś ujrzała 🙂
    ola291998@wp.pl

    • Lady Dragon

      Dobrze kombinujesz i powiem Ci że nawet udało Ci się trafić w myślenie Sandersona 😀 „wątek wioski, która nocą ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Która, gdy już raz pochwyci, nie wypuszcza ze swych objęć?” – cóż jeśli chcesz ujrzeć taki wątek to zapraszam do lektury Bastionów Mroku 🙂

      • Sloane

        A już myślałam, że będe oryginalna ze swoimi pomysłami, a tu Sanderson takiego psikusa mi zrobił XD Może bym się skusiła, gdyby nie tak trudna dostępność książki. O ile pierwsze części cyklu idzie znaleźć, o tyle „Bastionów…” nigdzie nie widzę ;-;

        • Lady Dragon

          W sumie to nie polecałabym czytać tego cyklu od przedostatniego tomu 😛 Nie zrozumiałabyś literalnie nic 😀 A Bastionów brak już od jakiegoś czasu i Zysk nie pali się do wznowień, trzeba polować na okazje.

          • Sloane

            No zrozumiałe, ze nie zaczełabym czytać od końca 🙂 Ale nieciekawie jest rozpocząć cykl, którego nie da się skompletować, szczegolnie gdy chodzi o 1-2 ksiązki. Z tego co widzę, to tylko z tym jednym tomem są tak duże problemy, dlaczego? Poza tym gdy widzę niektóre komentarze dotyczące części napisanych przez Jordana, to zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę warto? Te dłużyzny jednak mnie trochę odstraszają 🙁

          • Lady Dragon

            To zależy :), Jordan jest specyficzny i ma swój styl. Można się do niego ustosunkować po przeczytaniu przynajmniej dwóch tomów. Tak naprawdę to jeden lub dwa tomy w środku są rzeczywiście słabsze, w momencie gdy docierasz do tych tomów, albo jesteś bezpowrotnie zakochana albo dajesz już sobie spokój. Dla mnie Jordan to taki ideał fantastyki 😛 więc tak naprawdę nigdy mi to nie przeszkadzało. A cykl jest tak długi, że często brakuje którejś części, ale wszystko jest możliwe do zebrania.

          • Sloane

            Pewnie gdybym się już wciągnęła i dotarła do tych środkowych tomów, to nawet jeśli by mi się nie spodobały, pewnie zmusiłabym się do dalszego czytania 🙁 Nie lubię porzucać serii, szczególnie gdy koniec zapowiada się dośc zachęcającą 😀

  • iPiterP

    W powstaniu, które wybuchło po masowych egzekucjach w Luthadel, zginęły dziesiątki tysięcy Ska oraz wielu z oddanych przyjaciół Kelsiera.
    Plan jednak został zrealizowany. Ostatnie impperium upadło. Kluczową rolę odegrała Vin, która odkryła
    zastosowanie Jedenastego Metalu. Ocalały z Hathsin zasiada na tronie.
    Podejrzenia Vin niestety okazują się prawdą – rzeczywistym motywem pokonania Ostatniego Imperatora była zemsta Kaladina za śmierć ukochanej.
    Nowy Król szybko wprowadza swoje prawa. Vin zostaje jego prawą ręką, a jej głównym zadaniem staje się tropienie i zabijanie ocalałej arystokracji.
    Kelsier z każdym miesiącem swoich rządów staje się coraz bardziej brutalny, zmienia go nieznana i niezrozumiała siłą.
    Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie ukochany Elend, zrozpaczona Vin postanawia opuścić Luthadel. Głos w jej głowie „Nie ufaj nikomu – zostaniesz zdradzona” okazał się prawdą.

    Vin jest poszukiwana przez allomantów Nowego Króla. Przez długi czas musi się ukrywać.
    W swej podróży spotyka wielu ocalałych szlachciców. Wiodą oni nędzne życie, ścigani przez zabójców Nowego Króla. W nie wiele lepszej sytuacji są Ska, którzy nie potrafią odnaleźć
    się w swej „wolności”.
    Zrodzona z Mgły doskonali swoje umiejętności, odwiedza opuszczone światynie Inkwizytorów.
    Pozwala jej to lepiej zrozumieć Mgłę i siłę, która z niej płynie. Dostrzega zło, które zapanowało w krainie.
    Mroczne rządy Mściciela z Hathsin sprawiają, że Vin postanawia stawić czoła dawnemu przyjacielowi…

    • Janosik0612

      Bardzo fajny pomysł.

  • Kita

    Jestem fanką „od zera do bohatera”, więc moje nierealne marzenie:
    Odkrywamy że Lirin to tak naprawdę jasnooki z 2 lub 3 dahnu, bardzo wysoko urodzony i zakrapiany kroplami na ciemnookiego, który uciekając przed czymś lub dla czegoś zrezygnował ze wszystkich przywilejów urodzenia. Alethi zwykle nadają swoim synom imiona z taką końcówką jak męscy przodkowie. LirIN, KaladIN, pojawia się kilka razy, że Kaladin ma nietypowo jasnookie imię. Lirin mógłby uznać, że na zadupiu może nazwać pierworodnego jak chce. Ponieważ AdolIN i RenarIN, okazałoby się, że synowie Dalinara mają imiona od męskiej rodziny ich nieznanej matki – a Lirin jest jej bratem czy innym blisko spokrewnionym członkiem rodziny. Kaladin okazałby się bardzo wysoko urodzonym krewniakiem rodziny królewskiej Alethkaru. Kal by stanął na czele narodu Alethich jako naturalny dowódca, który otrzymuje swoją pozycję zarówno przez osobowość jak i dziedzictwo krwi.
    Uzupełnieniem byłoby, gdyby poślubił bardzo wysoko urodzoną pannę 3 lub 4 dahnu. Mogłaby nią być Laral, zgodnie z wolą ich ojców, i to wciąż byłoby znacznie ciekawsze niż Shallan.

  • Antonina

    O, nawet zdążyłam :p
    Moim osobistym nierealnym pragnieniem jest miłość Kelsiera i Vin. Taka niespełniona, która znacznie pogłębiłaby ich relację i jednocześnie nie posuwała jej dalej, niż była. Z Mgły Zrodzony jest (moim zdaniem) płytki psychologicznie i zostawia spore pole do popisu pod tym względem. Uczucie Kelsiera do Vin dodałoby patosu i siły historii. Miłość zakazana, bo do niemal dziecka. Brudnej, przestraszonej dziewczyny po przejściach, uczennicy zakochanej w młodszym. Moment w którym Kelsier ratuje Elenda, ogólnie jak poświęca własne szczęście dla żeby nie naruszać jej poczucia bezpieczeństwa. Ta wizja kusi mnie zwłaszcza przez możliwość wdrożenia jej w życie. To niemal niemożliwe, ale można by wprowadzić taki element do historii przez opowiadanie z ramy czasowej ZMZ. Nawet jeśli odpowiedź wam się nie spodoba, to cieszę się, że to z siebie wyrzuciłam 😛

  • Bogna Opęchowska

    Chciałabym, żeby Szeth spotkał się z Kaladinem i Dalinarem, by zobaczył że może się wyzwolić spod jarzma przysięgi i żyć normalnie, przysłużyć się dobrej sprawie. Wtedy Skrytobójca w Bieli mógłby zabić tego fałszywego, chorego psychicznie króla. Cały świat zostałby uwolniony od tego strasznego człowieka i jego diagramu [nie pamiętam dokładnie co to było].

  • Pingback: Wyniki konkursu – „Elantris” – Droga Królów – Brandon Sanderson()