Nie łapcie się za serce w stanie przedzawałowym, to nie jest informacja prasowa. To hipoteza. Przypuśćmy, że jakaś duża wytwórnia postanowiła wziąć na swój warsztat serię aktualnie uznawaną za największe dzieło popularnego Sandersona. Wspaniale? Nie do końca. Zdania w tej kwestii są podzielone.

Na początek przypomnijmy, że już dwie serie doczekały się wykupu praw do ekranizacji, o czym możecie przeczytać tutaj. Fakt, że wytwórnie nie są zainteresowane – lub na razie jeszcze tego nie okazują – przeniesieniem na obraz Archiwum, nie dziwi. Czemu?

Ktokolwiek nie wziąłby się za ten projekt, z pewnością musi zdawać sobie sprawę z problemów, jakie przyjdzie mu rozwiązać. I tak pewnie minie wiele lat, zanim pojawi się jakaś oferta ekranizacji, ponieważ pierwsze dwa tomy – mimo, że świetnie się sprzedają na całym świecie – to dopiero 1/5 całości, i to 10-tomowej. Pierwszy problem to rozmiar przedsięwzięcia. Każda ekranizacja musiałaby mieć minimalnie dziesięć części, niezależnie czy filmów czy sezonów. Produkcja mogłaby wówczas potrwać od 12 do nawet 30 lat, a trudno przecież przewidzieć, jak długo autor będzie „na fali”, czy wytwórni się to opłaci, i czy ona sama będzie w stanie wszystko opłacić przez tak długi czas. Weźmy również pod uwagę, że sam Brandon mógłby się nie zgodzić na takie „ciasne” rozwiązanie w 10 częściach, uznając za niemożliwe oddanie w nich całej wartości fabularnej ABŚ. George RR Martin odrzucił propozycje kinowych ekranizacji, ponieważ uznał, że tylko pierwsza połowa jego głośnej Pieśni Lodu i Ognia zasługuje na siedem filmów.

a640
© Chillalord, Kaladin Burzą Błogosławiony

Kolejną przeszkodą jest sandersonowska oryginalność. Roshar jest niezwykły i absolutnie odmienny od ziemskiego świata. Wszędzie pojawiające się spreny, ruchoma trawa, arcyburze, przepastne bestie, ostrogary , chulle, Odpryski. To gigantyczny problem dla budżetu produkcji, tworzenie efektów specjalnych do 3/4 wszystkich scen wymagałoby chyba arabskiego szejka z bliskiego wschodu, rozkochanego w serii. Ewentualnie trzech szejków. Przypomnijmy choćby fakt, że musieliby stworzyć kilka potężnych, niszczycielskich arcyburz. Twórcy jednego z najpopularniejszych seriali globu, Gry o Tron, nie mogli pozwolić sobie nawet na zbyt wiele scen z wilkorami czy smokami w obawie o granice budżetu. Oczywistym i praktycznie pewnym rozwiązaniem będzie znaczne okrojenie tej oryginalności, a co za tym idzie, niezadowolenie fanów, którzy jako czytelnicy stanowiliby główną grupę docelową. Nie byłaby to pierwsza ekranizacja fantasy, która upadła tylko z tego powodu. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Eragon, który kosztował wytwórnię i sponsorów blisko 400.000.000 złotych.

untitled
Ostrogar – ze szkicownika Shallan

Problemów finansowych nastręczają nie tylko efekty specjalne, ale też elementy widzialne również na planie. Ciężko byłoby znaleźć miejsce, które dobrze odda Strzaskane Równiny – chyba, żeby miejsce akcji dwóch części / sezonów również podrabiać komputerowo. Takim miejscem mógłby być Wielki Kanion, jednak to niemal święte miejsce Amerykanów. Do tego dochodzą dziesiątki rekwizytów, jak kule, vorińskie suknie, thayleńskie brwi, dusznikowane i przystosowane do arcyburz budowle.

a641
© Michael Whelan, okładka Way of Kings

No i wreszcie to, co spędza sen z powiek każdemu wielbicielowi drukowanej fantastyki. Jak bardzo zostanie spłycona treść, aby zrozumieli ją również ci, którzy nie czytali książki?

Dodatkową niewiadomą jest, jak wielką rolę będzie pełnić Cosmere w nienapisanych jeszcze tomach. Paloppa absolutnie nie podoła budżetowi na ABŚ, a lepiej, żeby ich podejście do wszechświata Sandersona zgadzało się z polityką i poglądem a to, co opłacalne, wytwórni zajmującej się Archiwum.

Wszystkie nitki tego zagadnienia prowadzą do pytania: Czy w ogóle warto ekranizować ABŚ?  I dalej: Czy ekranizacja jest w stanie zadowolić i fanów i producentów? 

Trzy wyjścia

W kinie

Jako że 20th Century Fox już wziął się za jedno z dzieł Sandersona, jeśli dobrze na nim zarobi, mógłby pokusić się o kinową ekranizację również. Archiwum. Dysponują gigantycznym budżetem, który pomimo kosztów dystrybucji nie byłby aż tak chłonny, poprzez efekty specjalne na trzy godziny filmu, zamiast kilkunastu w serialu. Oczywiście wówczas w tych (niecałych) trzech godzinach należałoby zmieścić 1000-stronicowe tomiszcze, którego fabuła zostałaby nie tylko silnie okrojona, ale też zmodyfikowana lub zupełnie odmieniona.

Serial

Tu mamy sytuację odwrotną. Choć byłoby mnóstwo czasu na samą prezentację fabuły, to nie ma mowy o budżecie, który udźwignąłby cały ciężar Rosharu. Oczywiście takie stacje jak HBO lub czołowe wytwórnie byłyby w stanie wyłożyć takie pieniądze, ale zależy im na maksymalizacji zysków, a nie kosztów. W efekcie prezesi nie podpiszą projektu, który nawet zakładając sukces kasowy, nie przełoży się na sukces dla nich.

Animacja

Choć nie brzmi to zbyt poważnie, moim zdaniem to wymarzone rozwiązanie sytuacji. Choć w stu procentach złożona z animacji komputerowej, taka ekranizacja kosztowałaby znacznie mniej niż godzenie nakręconego obrazu z efektami specjalnymi, ograniczyłaby koszty produkcji o ekipy filmowe, użytkowanie sprzętu, gażę aktorów, wynajem miejsc, budynków, przestrzeni, tworzenie kostiumów i rekwizytów, przeloty i transport w ogóle. Nadal kosztowna, ta wersja i tak byłaby znacznie tańsza i prostsza do realizacji.

A sam efekt? Próbkę takiego rozwiązania mamy w trailerach do gry Wiedźmin. Niektóre są wręcz okrutnie realistyczne, i o wiele łatwiej mi wyobrazić sobie udane przedstawienie takich scen jak bieganie Szetha po suficie. Kule, Odpryski, wiązania, przepastne bestie, to wszystko mogłoby wyglądać wprost genialnie w tej realizacji. Być może nawet sam Bagiński z Platige Image, po udanej drugiej ekranizacji Wiedźmina, mogliby zrealizować ten projekt.

Jednak w tej kwestii pewien mankament stanowi to, jak przez ludzi, którzy nie czytali serii zostanie odebrane słowo „animacja”. Już samo to określenie może stanowić pewne obciążenie dystrybucji, ponieważ w większości przypadków jest kojarzone z grami komputerowymi i produkcjami dla najmłodszych widzów.

Co wy myślicie na ten temat?

  • Omon

    Nigdy nie pomyślałem o animowanym abś, i trudno się z tobą nie zgodzić, to świetny pomysł!

  • Derrae

    Archiwum, właśnie jak Pieśń Lodu i Ognia, nadaje się na ekranizację jedynie w formie serialowej 😉 Wolałabym jednak z tym poczekać, żeby nie było takiej sytuacji jaka ma miejsce teraz z GoT, gdzie serial wyprzedza książki i idzie w swoim własnym kierunku :/
    Co do animacji – a może by tak w wersji anime? ^^ Dla mnie wyglądałoby epicko 😀

    • Tamerlaine

      Właśnie, żeby nie było takich cyrków jak z Grą. A na dodatek Brandon chce wziąć kilka lat przerwy między 5 i 6 tomem. Czyli ekranizacja powinna ruszyć najwcześniej przy jakimś 7 tomie, jako serial, bo wtedy finał zbiegłby się z premierą ostatniego tomu. Słowem, za kilkanaście lat…
      Azjaci pewnie widzą tylko w anime xdd Zwłaszcza że ABŚ jest takie bardziej azjatyckie. Ale moim zdaniem to byłoby jednak okropnie dziecinne, kreski nie oddałyby ran, emocji, itd. Ten świat byłby strasznie płaski

      • Derrae

        Martin co tom bierze sobie kilka lat przerwy XD
        No nie wiem, czy byłby płaski. Są wśród anime perełki, które naprawdę pokazują wiele emocji, nie bawią się z odbiorcą i pokazują krwawsze sceny niż niektóre hollywoodzkie produkcje. I wcale nie są dla dzieci. No i oczywiście nie trzeba martwić się podobieństwem aktorów 😀

        • T.

          Też tak myślę, chociaż nie mam styczności z anime to pamiętam w dzieciństwie obejrzałam w tv odcinek jakiegoś serialu z tego gatunku. Chłopak podróżował z przyjaciółmi a ścigał go potężniejszy, swego rodzaju mroczny brat / wróg, i w tym odcinku była scena, jak ten potężniejszy go dopadł i wchłonął jego duszę. Strasznie mnie poruszyła ta scena. Wiesz może, co to za serial? Za nic nie mogę sobie przypomnieć jakichś danych do wyszukiwania.
          Świat byłby płaski w tym sensie, że anime jako takie nie jest w stanie być realistyczne. Masz tylko dwuwymiarowe obrazy.

          • Ayya

            Wchłonął duszę? Wow. Też jestem ciekawa, co to za serial?

          • Ness.

            Czyżby Shaman King (Król Szamanów)? 😀 Moje ulubione anime ever 😀

          • Tamerlaine

            Tak!! To chyba było to, dziękować 😉

  • Jasnah

    Kurcze wiecie co, skoro budżet jest taką zrypaną sprawą niech wytwórnia która weźmie ABŚ otworzy konto w banku na który fani będą wpłacać swoje datki. Archiwum to nie książka dla dzieci, a dorośli wielbiciele przecież zarabiają. Ja bym posłała chyba całą wypłatę ;D
    Strasznie, ale to strasznie chętnie bym zobaczyła ekranizację serialową, ale jaka by to nie była stacja czy wytwórnia prędzej czy później zrobiliby z tego nielogiczny shit, jak było z Grą o tron. Ekranizacja animowana też byłaby bardzo dobra, ale musiałaby być swietna obrazem, a jak twórcy by spaprali to… nie można by mieć żadnych złudzeń, że nawet ci, którzy mają guzik pojęcie i poczucie logiki oceniliby film dobrze, bo oczy w przeciwieństwie do intelekttu ma każdy.
    Filmy kinowe również mogłyby być bardzo dobre, z tym że byłoby szkoda masy scen, które żadną siłą boską czy ludzką nie dałyby się upchnąć w jednym filmie.
    Fajny tekst 🙂

  • Ayya

    Kiedyś wyśmiałabym pomysł z animacją, ale twórcy wiedźmina pokazali, że to potęga. Zdecydowanie animacja, potem serial, najlepiej animacja w wersji serialowej ale raczej nie dadzą rady z czymś tak budżetożerczym.

  • Tekka

    Świetny wpis! Kiedy mogę się spodziewać kolejnego? 😛

  • Magda

    Moim zdaniem animacja to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie. CGI daje obecnie niemal nieograniczone możliwości. Sky’s the limit! 😀 Przy odpowiedniej reklamie taki projekt powinien bez problemu trafić do odpowiedniego odbiorcy. A hejterzy niech trwają w swoim smutnym przekonaniu, że po przekroczeniu magicznego progu 18 lat obraz animowany uwłacza ich czci.

  • felo

    Wszystko fajnie, tylko zrobienie 2 minutowej animacji do wiedźmina to robota na parę miesięcy… Teraz wyobraź sobie ile trwałoby stworzenie całego filmu w takiej formie. Przykładowo produkcja Avatara, który stworzony był praktycznie w całości na komputerze trwała jakoś 8 lat.

    • Milena

      Cóż, nie mówiłam, że to idealne rozwiązanie. I sytuacja może się zmienić, bo technologia też nie leży i się nie opala, w ciągu 10 najbliższych lat może zajść taki postęp, że powstawanie takiego filmu potrwa dajmy na to dwa lata. Kwoty, którymi obracają wytwórnie, krajobrazy czy koszty wynajęcia ekip mają mniejszą szansę na taką rewolucję.

  • Levy

    ???

    • Kanrei

      Nice, gdzie ma byc to miejsce w tle?

      Jak sądze to jest Kaladin z Syl już po wypowiedzeniu trzeciego ideału – wcześniej nie miał niebieskich oczu chyba, w tle mamy Everstorm, a ta tafla wody/jeziora/morza to?)?

      • Levy

        A nie zastanawiałem się co to za miejsce w tle po prostu z ciekawości szukałem po necie deviantartów i znalazłem coś takiego.
        Hmm sam się będę teraz zastanawiał.

  • Pingback: Powstanie ekranizacja Drogi Królów i Z Mgły Zrodzonego – Droga Królów – Brandon Sanderson()

  • Eragon1065

    A nie można zrobić filmu, nie wiem, na przykład 5 godzinnego? Albo więcej?

    • Kanrei

      Długość filmu zależy tak naprawde od tego jak długo widzowie zechcą siedzieć w kinie.

      Już trzy godzinne filmy są na granicy. Przy 5 godzinnym filmie, raczej bym się nie zdecydował na kino tylko obejżał z DVD w domu 🙂
      Prawdpodobnie lepszą opcja byłby kilku częściowy film.

      Artykuł i argumenty w nim zawarte nadal są aktualne, mimo że już wiemy kto kupił prawa do ekranizacji Cosmere.

      BTW Sanderson dość mocno obstawał żeby np druga era Mistborn o Waxie i Waynie miała formę serialu.
      Archiwum będą na razie próbowali przerobic na film, po napisaniu i ocenie scenariusza zoabczymy na co się zdecydują.