Skrytobójca w bieli, jedna z najbardziej intrygujących postaci cyklu, bardzo wcześnie został obiecany jako jeden z bohaterów, którzy dostaną „swoją” księgę w serii. Jednak kolejne lata ukazują tę perspektywę coraz mniej prawdopodobną. Czemu?

Wkrótce po premierze Drogi królów w Stanach, w 2011 roku, Sanderson ujawnił, że każdy tom zamierza poświęcić szczególnie jednej postaci poprzez rozdziały z jej przeszłości. Tak oczywiście było najpierw z Kaladinem. Wówczas zdradził również, że drugi tom chciałby poświęcić Szeth’owi. Te plany utrzymały się dłuższy czas, ponieważ autor zawiesił prace nad Archiwum, aby zająć się kolejnymi tomami Koła Czasu. Mimo to, prawdopodobnie robił wówczas szkice, ponieważ w połowie 2012 roku padła wiadomość: Shallan ma być główną bohaterką Księgi niekończących się stron (pierwotny tytuł drugiego tomu), a temat Shina zostaje odsunięty na trzecią część serii.

a655
© Michael Whelan

Absolutnie uzasadnione było spodziewanie się Skrytobójcy jako czołowej postaci trzeciego tomu. Finał Słów Światłości stanowił wielkie otwarcie nowego etapu życia tej postaci, nowego i ekscytującego dla czytelników. Pierwszy tytuł części brzmiał Stones Unhallowed, co w tłumaczeniu brzmi Nieuświęcony kamień. To nawiązanie do kultury Shinów, dla których stąpanie po kamieniu jest bluźnierstwem, natomiast Szeth wędrując po pałacu króla Gavilara rozmyśla między innymi o wszechobecnym kamieniu, który dla mieszkańców Alethkaru nie stanowi żadnej świętości. W październiku 2013 roku podczas Q&A dodatkowo zmienił tytuł roboczy na Skybreaker –  w tłumaczeniu Anny Studniarek Niebiański – nowa tożsamość Szetha.

Ze strony internetowej Brandona mogliśmy się dowiedzieć, że na początku tego roku miał gotową 1/4 trzeciego tomu. Nieco później, w czerwcu, pisał że ten nie ma jeszcze oficjalnego tytułu i rozważa kilka, włączając Stones Unhallowed. Biorąc pod uwagę gotowy materiał, mogliśmy być pewni, że nie będzie zmieniał konwencji i to z przeszłością Szetha zapoznamy się w przyszłym roku, czy tak? Guzik prawda. Ponieważ raptem tydzień później Sanderson poinformował, że to Dalinar – planowany na piąty tom, którego roboczy tytuł brzmiał Arcyksiążę Wojny – zostanie główną postacią tej części. Ponadto, zaczął pracować nad tomem od zera, i jak sam potwierdził, eliminując Szetha przynajmniej na ten tom.

a650
© imgflip.com

Fanowskim założeniem Szeth miał się stać w obliczu tego zwrotu akcji głównym bohaterem czwartego tomu. Jednak w ostatnich dniach zapytany w redditcie o prawdopodobną główną postać na czwartą część, odpowiedział, iż…

Eshonai. Co zgadzałoby się z doniesieniami jeszcze z ubiegłego roku, których nie jestem w stanie potwierdzić, nie znając ich źródła.

Wygląda na to, że Brandon nie ma serca, tudzież przekonania do tej historii lub bohatera. Bądź też nie czuje się na siłach oddać na papierze wszystko, co sobie zamierzył w stosunku do Shina.

Dla zwolenników Szeth’a urasta to do rangi problemu. Czemu? Otóż mimo że seria ma posiadać dziesięć tomów, to po pierwszych pięciu Brandon zamierza wymienić pulę głównych bohaterów. Mało tego, jak wspominał na tor.com, przed szóstym tomem zamierza wziąć kilka lat przerwy od cyklu i powrócić z innym spojrzeniem i stylem. Dwa powody, żeby podejrzewać, że Szeth nie otrzyma swojej posady ani w szóstym, ani w kolejnych tomach.

a652
© BotanicaXu

Zatem jeśli Brandonowi nie uda się zrealizować swojej wizji Skrytobójcy w czwartym i piątym tomie, prawdopodobnie skończy się to tak, że jako jedyny z wyjściowej czwórki głównych bohaterów nie doczeka się własnej księgi.

Na pocieszenie dla wielbicieli postaci dodam, że same rozdziały narracyjne Szetha będą na pewno – o tym zapewniał już kilka miesięcy temu. Pytanie tylko, czy jego szkolenie okazało się dla autora wystarczająco ważne, by dać mu więcej miejsca niż jedynie interludia?

  • Bartek

    :O
    Liczę na czwarty tom. Rozdziały Eshonai doprowadzały mnie do granic znudzenia i niechęci. Trudne w odbiorze, nieludzkie. Szeth jest bez porównania ciekawszą postacią, ew Eshonai jako Świetlista, ale… to mocno naciągane ;/

  • Anne

    Popieram kolegę wyżej. Rozdziały Eshonai ciągną się jak flaki z olejem. Fakt, że z Shallan w pierwszym tomie było podobnie nie czyni jeszcze z niej materiału na postać dominującą… Liczę na to, że Sanderson zmieni zdanie i da na czwórkę Szetha.

  • Yevoni

    Szeth, Adolin, Dalinar, Jasnah – według mojego gustu w następnych tomach powinny znaleźć się retrospekcje któryś z tych postaci. Eshonai doprowadzała mnie do pasji, choć fakt było ciekawie poznać punkt widzenia z drugiej strony, ale moim skromnym zdaniem nie zasługuje aby „poświęcić jej książkę”. Po dwóch tomach mam niedosyt Szetha, szczególnie po takim zakończeniu!

    • Oemi

      Dalinar i Jasnah będą w trzecim tomie, a przynajmniej jeden rozdział Jasnah i 15 Dalinara. Adolin prawdopodobnie nie ma zbyt wiele do opowiedzenia. Strasznie brakuje retrospekcji Szetha, jest taką ciekawą postacią!

      • Yevoni

        W każdym razie i tak wolę Adolina od Eshonai ;). Chociaż nigdy nic nie wiadomo. Na Shallan zaczęłam przychylniej patrzeć po 2 tomie. Może Pan Sanderson szykuje coś zaskakującego dla tej postaci? Niemniej jednak ja, i wszyscy którym poleciłam książkę twierdzą, że za mało jest w niej Skrytobójcy w Bieli.

  • agawilk888

    Widzę, ze nie tylko ja nie polubiłam Eshonai. Mimo, że ogólnie wydaje się dość ciekawą postacią, to poświęcić jej cały tom… nie, ja chcę Szetha!

    • Khalla

      Kiedy przeczytałam to w twoim komentarzu, jakoś głupio mi się zrobiło z powodu mojej antypatii do Eshonai. Tak, wiem że to absurdalne xD Ale mimo wszystko jest w porządku postacią, jest dobrym człowiekiem czytaj Parshendi.
      Trudno mi było ścierpieć Shallan w pierwszym tomie, której rozdziały ceniłam nie za nią a za postaci poboczne jak Jasnah. To się zmieniło, więc może z Eshonai też się zmieni.

      • agawilk888

        Najbardziej polubiłam Shallan w drugim tomie, było dużo więcej akcji i wyjaśniła się jej przeszłość. Dawno mnie nic tak nie zaskoczyło jak (chyba) ostatni rozdział z jej perspektywy, gdy do końca wyjaśniła się tajemnica jej przeszłość. Ale czasami miałam już dosyć tego „och, Adolin”…

        • Bart

          UWAGA SPOJLER!
          Mi już szczena opadła, jak ona ostrze odprysku wyciągnęła zza pazuchy…

          • Bartek

            Nooo, to było coś 😀 Kobieta niespodziewajka.

  • Bart

    Moim zdaniem, Szeth jest na tyle intrygującą postacią, że Sanderson specjalnie przesunął go na część piątą. Zobaczył jak wygląda ogólne zainteresowanie fanów tą postacią i umyślnie go przesunął. A szkoda, bo już się cieszyłem, że w końcu w trzecim tomie wyjaśni się jego przeszłość i to w jaki sposób został kłamcą itd…

    • Lady Dragon

      Zgadzam się. Myślę też, że chodzi o coś jeszcze więcej. Zapewne w historii Szetha jest tyle informacji i wyjaśnionych tajemnic, że Sanderson stwierdził że nie chce ich ujawniać zbyt szybko. Całkiem możliwe, że po wielkim sukcesie Archiwum, którego Brandon mógł się nie spodziewać, na nowo przemyślał koncepcje całego cyklu i uznał, że tak będzie najzgrabniej. Zapewne jest to również dobrze przemyślane, ze względu na fabułę.
      Nie wierzę, aby Szeth miał być usunięty i nie będzie jego księgi, bądź co bądź, jest kluczową postacią.

      • Anne

        Za daleko popłynęłaś, moim zdaniem, i to o spory kawałek morskiej żeglugi.
        Po pierwsze, Brandon odniósł już ogromny sukces swoim Ostatnim Imperium, któremu poświęcił stosunkowo niewiele czasu i nadziei (początkowo). Nie uwierzę, że mając na koncie już kilkanaście książek w tym kilka naprawdę wielkich sukcesów nie wierzył w sukces tej, którą szkicował od dzieciństwa, do której odkładał najlepsze pomysły i z którą zawsze wiązał najwięcej planów co do wymyślonego przez niego wszechświata. Po drugie, Szeth nie jest postacią kluczową. Nie jest nawet świetlistym bo Niebiańskich jest już iluś, pozostałych konkretnych świetlistych jest mało, w efekcie grupa dowodzona przez N. wygląda bardziej jak jakaś organizacja. A po trzecie, gdyby chciał sobie przestawić wszystko po sukcesie Archiwum, zrobiłby to po pierwszym tomie – wówczas tylko przesunął Szetha o jeden tom. A aż do maja miał też napisaną 1/4 trzeciego tomu, która była wówczas księgą właśnie jego, i nagle zmienił na Dalinara, więc wyraźnie gdzieś ugrzązł i z Dalinarem poszło mu lepiej.

        • Lady Dragon

          No może trochę przesadziłam, ale przecież napisałam, że „mógł” się nie spodziewać sukcesu, a nie, że się go nie spodziewał. Np. dla mnie, przed Archiwum Sanderson w ogóle nie istniał. Wszystkie jego książki, które czytałam po Archiwum, owszem są dla mnie bardzo fajne, ale nijak się mają właśnie do Burzowego Światła.
          Co do Szetha, to uważam go jednak za kluczową postać, w końcu zasiekł połowę arystokracji Rosharu i wywołał tym ogólny chaos. Przyznam, że Szeth nie jest moją ulubioną postacią i nieszczególnie cieszy mnie cały tom poświęcony jego przemyśleniom, co nie zmienia faktu że i tak jest bardzo ważny dla fabuły. Cała prawda jest taka, że Sanderson może sobie robić wszystko co chce, bo to jego książki i jego bohaterowie. Będzie miał taki kaprys, to uśmierci kogo chce w następnym tomie np. samego Szetha i księgi o nim też wtedy nie będzie 😉

  • ailvara

    Szeth jest ciekawy jako postać drugoplanowa, ale jego sposób myślenia i system wartości są tak dziwne i obce, że siedzenie w jego głowie męczy. Takie zagęszczenie jego rozdziałów jakie było do tej pory mi w zupełności wystarczy.

  • Pingback: Część tajemnicy drugiej połowy Archiwum odkryta [spoilery SŚ] — Droga Królów - Brandon Sanderson()